Księga Wspomnień 2

TAM CIEMNOTA, A TU ŻYCIE


Rozmowa Dominiki Lary z Adamem Cieślakiem, właścicielem zakładu szewskiego w Gryfinie.


 DL - Na początek, tak ogólnie: czym się Pan zajmował w 1989 roku?

AC - Ukończyłem szkołę morską, zostałem marynarzem. W tym czasie byłem w trakcie zakładania własnej działalności gospodarczej, własnego zakładu szewskiego, który mam do dziś.

DL - Z czym kojarzy się Panu słowo "komunizm"?

AC - Haha, komunizm... Wam ciężko to zrozumieć, Wy nigdy tego nie zrozumiecie, bo my przeżyliśmy i komunizm i teraz demokrację mamy. Ciężko... Z czym mi się kojarzy? Z kolejkami, z pustymi półkami, zapisy dla młodych małżeństw. Sklepy były puste, choć były i dobre strony... Dyscyplina, nie było problemu ze znalezieniem pracy. Ale nic nie było. Trzeba było jeździć po Polsce, szukać, kombinować, zapisywać się, jakieś spółdzielnie powstawały. Głupota. Ustrój - głupota...

DL - Czy pamięta Pan dzień, w którym kupił Pan pierwszy numer Gazety Wyborczej?

AC - Nigdy nie czytałem Gazety Wyborczej. Czytałem tylko zwykłe Kuriery

DL - A angażował się Pan w akcje o charakterze politycznym?

AC - I tak, i nie. W tym czasie byłem w wojsku, więc brałem tylko udział w strajkach straży granicznej w górach, w Sudeckiej Brygadzie. Stamtąd mam złe wspomnienia, o których nie chciałbym rozmawiać. Dlatego też nie angażowałem się potem politycznie.

DL - 4 czerwca 1989 r. odbyły się wybory. Czy brał Pan w nich udział?

AC - Tak, tak. To chyba wszyscy brali udział. Wszyscy chcieli tego nowego ustroju. 

DL - Kiedy poszedł Pan na wybory, myślał Pan tylko o teraźniejszości, czy może jeszcze o przeszłości?

AC - Nikt tam nie wspominał. Każdy szedł do przodu, aby było lepiej. Teraz jest lepiej! Oby tylko była praca!

DL - Czy w tym dniu spotkał się Pan z jakimiś trudnościami związanymi z wyborami?

AC - Nie, nie. Raczej nie. Wszystko było uśmiechnięte i do przodu. Każdy czekał z nadzieją na lepsze jutro.

DL - A jaka atmosfera panowała w dniu wyborów?

AC - Było w porządku. Spokój, cisza. Wiadomo, były małe zakłócenia. Ktoś zerwał plakat, ktoś protestował. Ale już wtedy wchodziliśmy w nowy ustrój, w dobre czasy. Komuna minęła, każdy się cieszył, że będzie inaczej. I jest inaczej.

DL - Miał Pan jakieś przygody związane z cenzurą?

AC - przygody to były takie, że jakieś artykuły, czy pisma trzeba było wcześniej po katach chować, żeby nikt nie widział. Można było nawet za to siedzieć. Nawet mam gdzieś jeszcze pochowane. Gazety lub ulotki.

DL - Śledził Pan wydarzenia na bieżąco?

AC - Wszyscy śledzili. Radio, telewizja, prasa. Dużo kłamstwa ale każdy wyciągał wnioski własne.

DL - W 1988 i 1989 r. wiele firm strajkowało. Czy Pan miał przez to jakieś problemy w pracy?

AC - W pracy nie miałem problemów. Wtedy nie było takich ogólnych strajków, jak w stanie wojennym.

DL - Mógłby Pan powiedzieć, jak wyglądał ranek w czerwcu 1989 r.?

AC - Ja byłem tak w swojej żonie zakochany, to ja tam pamiętam, jak ranek wyglądał... Normalnie, tak jak każdy dzień. Śniadanie, praca, dom, obiad ...

DL - A chciałby Pan, by teraz było tak, jak dawniej?

AC - No chyba żartujesz! Na pewno nie chciałabyś być w tamtych czasach, nawet miesiąc. Nie było źle, jeśli chodzi o pracę. Tylko, że nie było nic poza tym. Była szarość. Teraz jest inaczej. Ale nikt by nie chciał wrócić do tamtych czasów. Wątpię. Nawet zagorzali politycy!

DL - Czyli teraz nie jest wcale tak źle?

AC - Jest bardzo dobrze! Nawet nie wyobrażasz sobie, jak wyglądało 20 - 30 lat temu Gryfino czy Szczecin. Teraz jest przepięknie. Jest gdzie na spacer wyjść. Nie ma o czym mówić! Chcesz bluzeczkę, kupujesz sobie. Jest wspaniale i będzie jeszcze lepiej. Żyjemy w luksusach, tylko te luksusy psują ludzi. Młodzieży zepsutej jest dużo, ale nie wolno wrzucać wszystkich do jednego worka. Jest też dużo młodzieży wspaniałej. Wcześniej była większa wspólnota między mieszkańcami. W tej chwili dużą przewagę ma zazdrość. Ale mimo wszystko mówię, jest dobrze! Trzeba mijać ludzi, którzy są zadufani w sobie, którzy są źli. Albo próbować ich podejść, próbować wytłumaczyć, że można inaczej, można lepiej.

DL - I ostatnie słowa na koniec.

AC - Hmmm... To tak, jakbyś porównała dwie kartki bloku. Jedna kartka zamalowana na czarno, a druga cała w kolorowych kwiatach. To takie własnie były ustroje. Tam ciemnota, a tu życie.