Księga Wspomnień 1

 

Wspomnienia Leszka Blocha spisane przez córkę Michalinę.

 

Wspomnienia związane z dwoma turami wyborów parlamentarnych muszę rozpocząć nieco wcześniej. Szereg wydarzeń wpłynęło na to, aby mogło dojść do pierwszych częściowo wolnych wyborów

Rok 1988. Od dwóch lat pracowałem w ZEDO Elektrowni Pomorzany, wcześniej od 1977 r. w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego. Byłem uczestnikiem strajków, które wybuchały na przestrzeni minionych lat. Początek tego roku to duże niezadowolenie społeczeństwa z podwyżek cen, zafundowanych przez rząd, brak zgody na rejestrację Komisji Zakładowych "Solidarność". Działania rządu spowodowały wybuch strajków w całym kraju, które trwały aż do początku września. Ich zakończenie było często spowodowane atakami służb bezpieczeństwa, ZOMO, a nie dialogiem.

16.02.1988 r. Komitet Założycielski, którego byłem reprezentantem, złożył wniosek do sądu wojewódzkiego w Szczecinie o rejestrację Związku Zawodowego "Solidarność" Pracowników Elektrowni Dolna Odra.Sądy działały wówczas bardzo sprawnie, nie tak opieszale, jak dziś. Już nazajutrz otrzymaliśmy odmowną decyzję o rejestracji. Złożyliśmy osobiście odwołanie do Sądu Najwyższego w Warszawie, które też zostało oddalone. Jedynym skutkiem naszych działań w tamtym czasie było to, że paru "smutnych panów" po cywilnemu przyjeżdżało do elektrowni, aby zabrać mnie do swej siedziby w Szczecinie na ulicę Małopolską. Celem było zawarcie bardzo bliskich kontaktów, niekoniecznie towarzyskich.

Strajki i inne formy protestów społeczeństwa zaowocowały w drugiej połowie roku licznymi spotkaniami strony rządowej z opozycją. W wyniku tych spotkań ustalono dzień rozpoczęcia negocjacji przy Okrągłym Stole. 

Tam wyznaczono datę 4.06.1989 r. jako termin wyborów do sejmu i pierwszy raz po II wojnie światowej do senatu.

Mówi się "wybory częściowo wolne", gdyż strona rządowa miała zagwarantowane dla siebie miejsca w sejmie, a o pozostałe ( ok. 1/3 miejsc) mogli ubiegać się wszyscy. Do senatu 100% miejsc podlegało wyborom otwartym.

W rozmowie ze znajomymi przypomnieliśmy sobie tamte wybory, ich złożoność, samo głosowanie. O ile pamięć mnie nie zawodzi,do głosowania służyły cztery karty, przy czym jedna lub dwie były to płachty z nazwiskami strony rządowej na listach krajowych. Spojrzeliśmy również na statystyki, bo to, że strona rządowa poniosła klęskę wyborczą, to tego się nie zapomina.Nie zapomnimy również tej radości z kolejnego kroku w celu osiągnięcia większych swobód obywatelskich i zakończenia działalności państwa "zamordyzmu". Wyniki mówiły same za siebie, w którą stronę chce iść społeczeństwo.

W II turze do parlamentu dostał się kandydat niezależny Henryk Stokłosa, z którym przegrał Piotr Baumgart. Pana Baumgarta poznałem mieszkając w szczecinie na Gumieńcach. Pan Piotr był Przewodniczącym Rolników Indywidualnych, prowadził ogrodnictwo w rejonie obecnej ulicy Europejskiej. Walczył o sprawy rolników, został wystawiony do okręgu pilskiego i przegrał z miejscowym przedsiębiorcą. Było mi bardzo przykro.

Wyniki wyborów przerosły nasze najśmielsze oczekiwania. Niedowierzanie strony rządowej spowodowało zmiany w PZPR, wycofanie działaczy tzw. "betonu" i dopuszczenie bardziej reformatorskich.

Patrząc z perspektywy czasu można się odnieść do historii, że jako naród potrafimy się zjednoczyć, co niejednokrotnie udowadnialiśmy. Jednak po osiągnięciu celu, rozmieniamy się na drobne. I tylko należy zadać pytanie, czy osiągnęliśmy to, co było możliwe, to, co było w sferze naszych marzeń i oczekiwań?